wtorek, 1 września 2015

4. Rozbudz we mnie uczucia na nowo

Witam wszystkich w pierwszy dzień szkoły :P Niestety wakacje się już skończyły ale na pocieszenie wstawiam Wam moją notkę.( Nie wiem czy to jakieś pocieszenie no ale oki). Rozdział jest troszkę dłuższy niż poprzedni - tak mi się wydaje. No to nie przeciągając zapraszam na kolejną notkę. Mam nadzieję że będzie się podobać, bo wiem że Naruto bez uczuć jest denerwujący. Ale już niedługo obiecuje ;) Pozdrawiam Was wszystkich gorąco! :) 





"Szczęśli­we rodzi­ny roz­pa­dają się.
Ideal­ne pa­ry ciągle się kłócą.
Przy­jaciele zawodzą.
Z po­zoru wszys­tko pot­ra­fi być piękne, ale w rzeczy­wis­tości nic nie jest ta­kie ja­kim się wy­daje ..
.. więc przyj­rzyj się dob­rze za­nim po­wiesz co widzisz ..."








- Hej! – krzyknął łapiąc przedmiot lecący z dużą prędkością w jego stronę. Przyjrzał się mu dokładnie, spod warstwy błota wydobywał się dziwny blask. Przetarł dłonią jego powierzchnię i ujrzał czerwony, kulisty przedmiot którego poszukiwali przez tak długi czas. – Sakura! Mamy go!
- To fajnie… - odpowiedziała nadal wściekła na Uzumakiego. Chwyciła się wystającej skały nieopodal po czym wyszła z wody. Spojrzała na blondyna, który oglądał przedmiot. Podeszła bliżej, i wzięła go z rąk chłopaka.
- Ej! Co Ty wyczyniasz! – krzyknął naburmuszony.
- Nie chce uszkodzić klejnotu. – powiedziała spokojnie, chowając go do kieszeni.
- He? – westchnął nie wiedząc o co chodzi, lecz po chwili zorientował się o co chodziło. Haruno skumulowała chakrę w swojej pięści po czym z impetem uderzyła niebieskookiego w brzuch tak że odleciał spory kawałek od niej, uderzając o pobliską ścianę i upadł na ziemię.
- A to za to że zrzuciłeś mnie do wody shannaro! – krzyknęła po czym energicznie odwróciła się do niego plecami, zalotnie zarzuciła włosami i poszła przodem. Zaraz za nią szedł blondyn który pozbierał się z ziemi. Po chwili byli na powierzchni, widząc ostre światło zamrugali paręnaście razy oczami by przyzwyczaić je do jasności i udali się do Pani Ame. Weszli do wielkiego budynku w którym właśnie przebywała, jak się okazało odbywała właśnie w tym momencie kąpiel wraz ze swoim psem. Naruto speszony całą sytuacją nawet nie wszedł do pomieszczenia gdzie znajdowały się gorące źródła.
- To znowu my, znaleźliśmy Pani przedmiot. – powiedziała Haruno ukazując klejnot.
- Dziękuje Wam baaaardzo! Ale już proszę Cię dziecinko wyjdź stąd bo cuchniesz ściekami. – skwitowała Ame zatykając nos by nie czuć odoru dochodzącego od różowowłosej.
- Dziękuje… - burknęła zabierając pieniądze z misji i powróciła do blondyna. Po pożegnaniu się z nią i innymi mieszkańcami tejże budowli, młodzi wyruszyli w drogę powrotną. Haruno przez cały ten czas kichała i trzęsła się z zimna. Niebieskooki obserwował ją, widział że była wyziębiona przez to że wpadła do tamtych ścieków. Rozsunął zamek swojej pomarańczowo-czarnej bluzy po czym zdjął ją z siebie. Podszedł do zielonookiej, i wysunął rękę ze swoją garderobą przed jej nos. Haruno zatrzymała się i spojrzała na przyjaciela.
- Co żeś znowu wymyślił?!
- Widzę że Ci zimno, weź moją bluzę.
- Nie chce nic od Ciebie! – krzyknęła ponownie wciskając bluzę Uzumakiemu. Niebieskooki wycofał się nieco za nią po czym rozłożył bluzę. Z impetem zarzucił ją na plecy koleżanki, i szybkim ruchem zasunął zamek z przodu bluzy mimo sprzeciwów kunoichi. Spojrzała na niego przeszywającym wzrokiem:
- Ty… - zagroziła i wsunęła ręce w miejsce rękawów. Podeszła do niebieskookiego, spojrzała mu w oczy. Jego wzrok wbity był w ziemię, odkąd przybył do wioski ani razu nie spojrzał jej tak naprawdę w oczy. Chyba że liczy się ten raz gdy musiała spojrzeć na stan jego oczu, do czego także był zmuszony. Był już wieczór, misja zajęła im cały dzień. Haruno usiadła nieopodal leśnego strumyka w którym chciała się wykąpać. Przecież nie wejdzie do centrum wioski cuchnąca jak skunks. Ściągnęła z siebie bluzę, oraz inne części garderoby. Obserwowała każde miejsce by tylko nie dostrzec na sobie wzroku Uzumakiego. Weszła do wody po szyję, spojrzała w gwieździste niebo zauważyła spadającą gwiazdę. Zamknęła oczy i wypowiedziała życzenie: „Proszę niech powróci dawny Naruto”. 

Wodne kropelki spływały po ciele zielonookiej, woda była zimna lecz to nie przeszkadzało kunichi w kąpieli. Po chwili wstała by wyjść z wody, w tym samym momencie blondyn przyszedł bliżej niej. Wlepił swój wzrok w Haruno, a kunoichi głośno pisnęła widząc kolegę.
- Naruto! Zabije Cię! – krzyknęła chowając się pod wodę.
- Eh. – westchnął upadając na ziemię, niedowierzając w to co zobaczył przed chwilą. Po upływie paru minut przyszła do niego różowowłosa która była już ubrana. Miała także na sobie nadal bluzę Uzumakiego. Była na niego na nowo wkurzona, lecz wiedziała że nie może go bić co chwilę. Podeszła bliżej i usiadła przed nim, chwyciła go po bokach za koszulkę.
- Nie chcesz mnie sprać?  - zapytał i zobaczył że zielonooka kręci przecząco głową. - W takim razie co chcesz?
- Chce dawnego Naruto…
- A ty nadal o tym – westchnął – On już nie wróci.
- „A żebyś chciał wiedzieć że wróci.” – pomyślała po czym wyciągnęła ręce przed siebie i zaczęła łaskotać przyjaciela. Wiedziała bardzo dobrze z dzieciństwa że ma on straszne łaskotki. Niebieskooki był zdziwiony zachowaniem dziewczyny, lecz nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Położył się na ziemi, śmiejąc się w niebogłosy. Wtedy Haruno wtrąciła swoje zdanie:
- O właśnie taki roześmiany był mój dawny Naruto.
- Twój? – zdziwiło go stwierdzenie przyjaciółki.
- No pewnie! – odpowiedziała stanowczo zaprzestając łaskotania. Niebieskooki po chwili wstał i otrzepał się z kurzu i ziemi. W tamtym momencie na powrót stał się szorstkim shinobi. Spojrzał wściekłym wzrokiem na kunoichi i krzyknął.
- Wszystko popsułaś!
- Że co? – wstała także otrzepując się z brudu.
- Miałem nie mieć żadnych uczuć, a Ty teraz to zepsułaś! – krzyczał. Zaczynała otaczać go czerwona chakra, kły stawały się wyraźniejsze, tak jak i kreski na policzkach. Źrenice zmieniły się na pionowe kreski tak jak u kota czy lisa. Paznokcie wydłużyły się o dobre paręnaście centymetrów. Haruno zaniepokoiło zachowanie niebieskookiego, wszystko wskazywało na to że Kyuubi przejmuje nad nim kontrolę. Ale jak to możliwe skoro, jest on opanowany? Czyżby Kyuubi już go nie chciał słuchać?
- Naruto przestań! – krzyknęła chwytając go za ręce, lecz gorąca chakra wypaliła skórę na dłoniach dziewczyny. Odsunęła od niego poparzone dłonie, lecz nadal przebywała blisko niego.
- Zostaw mnie!

- Nie mogę Cię zostawić!
- Uciekaj! Nie podchodź do mnie!
- Nie! – zaprzeczyła. Podbiegła do niego, wyciągnęła ręce przed siebie po czym mocno przytuliła gorące ciało niebieskookiego do siebie. Nie chciała go puścić mimo że wyrywał się. Widać było że nie był sobą. Kurczowo trzymała się jego podkoszulka, ten wbił mocno pazury w jej plecy, a następnie uformował w dłoni małą kulkę i przyłożył ją do brzucha kunoichi. Ta wyleciała spory kawałek od tego miejsca, uderzyła o ziemię z impetem, i leżała nieprzytomna. Uzumaki zaś uciekł do wewnątrz parku.
***
Następnego dnia Kiba wraz z Akamaru wczesnym rankiem, przemierzał park. Jak co rano wyprowadzał swojego wielkiego, włochatego psa na spacer. W pewnym momencie pies wyczuł znajomy mu zapach, pobiegł więc za zapachem a zaraz za nim biegł Kiba który nie mógł przywołać do porządku swojego podopiecznego. Po chwili ich oczom ukazało się ciało które leżało na trawie, właściciel wielkiego psa podbiegł w tamto miejsce. Jak się okazało leżała tam nieprzytomna, już lekko sina zielonooka.
- Sakura! Sakura! – krzyczał. Uklęknął przed nią i zaczął sprawdzać czy funkcje życiowe dziewczyny nie zanikły, na szczęście okazało się że kunoichi żyje. Inuzuka powoli podniósł dziewczynę z ziemi, po czym ułożył ją na puchatej sierści zwierzaka. Jak najszybciej udali się w stronę szpitala w Konosze, po 20 minutach byli już na miejscu, wtargnęli do budynku, i przebiegli do poczekalni. Akamaru zaszczekał doniośle, zwracając uwagę wszystkich ludzi znajdujących się w pomieszczeniu.
- Niech Pan wyjdzie z tym psem ze szpitala! – krzyknęła pielęgniarka wychodząc zza biurka.
- Mam ranną! – powiedział biorąc różowowłosą na ręce, zeskakując z psa.
- Migiem na sale! – krzyknęła Tsunade wychodząc z pomieszczenia,  widząc nieprzytomną podopieczną podejmuje działania. Kunoichi została zawieziona na osobną salę, od razu zgromadził się wokół niej cały zespół medyczny. Blondynka zauważyła na jej dłoniach czerwone, gorące plamy. Następnie gdy chciała zbadać jej brzuch zauważyła kropki i wielką dziurę. Zwróciła się do analityka:
- Pobrać krew, chce mieć wyniki za 5 minut!
- Tak jest!
Po upływie określonego przez Hokage wioski liścia czasu, dostała ona wyniki badań krwi jak i inne potrzebne w jej leczeniu. Wzięła w dłoń jedną z kartek, wczytała się w jedno zdanie i osłupiała. Tabelka z zawartością chakry Bijuu wynosiła 5%. Blondynka domyślała się że Haruno mogła mieć w sobie chakre Kyuubiego, ponieważ w pobliżu żadnego innego Jinchuriki nie ma. Kolejne badania wykazały że dziewczyna ma uszkodzone niektóre organy wewnętrzne. Brązowooka natychmiast po zapoznaniu się z wynikami zarządziła odpowiednie czynności:
- Podłączyć ją do kroplówki! Nałożyć maskę tlenową!
Już po chwili nadal nieprzytomna zielonooka, leżała podłączona do różnorodnych kabelków i urządzeń. W tym samym czasie pośrodku lasu za Konohą leżał niebieskooki. Obudził go jeden z jeleni który dosłownie przebiegł po nim wraz ze stadem. Ciężko oddychał, był osłabiony, lecz to nie była wina zwierząt. Wczorajsza chakra która spowiła jego ciało spowodowała pewne szkody na ciele jak i w umyśle – ponieważ nie pamiętał co działo się z nim tamtego wieczoru. Jego wściekłość, to że był na misji, rozmowa z Haruno i jej dotyk – to wszystko zostało z jego pamięci wymazane. Powoli, podpierając się rękami wstał, otrzepując ubrania z kurzu i ziemi. Spojrzał przed siebie, i jak gdyby nigdy nic kierował się nieświadomy w stronę wioski.
Po upływie 20 minut dotarł do bramy miasta, zastanawiał się dlaczego, w jaki sposób znalazł się poza wioską. Rozglądnał się wokoło, dostrzegł Izumo i Kotetsu którzy zawsze pilnowali tego kto przychodzi i odchodzi z Konohy. W pierwszym momencie nie zauważyli blodnyna który podszedł do ich stanowiska.
- Kim pan jest, skąd przybywa i w jakim celu? – zapytał Izumo przeglądając papiery, po chwili milczenia ze strony niebieskookiego spojrzał na postać. – Ooo Naruto! Co słychać?
- Nie wiem co się ze mną działo. – powiedział lekko mrużąc oczy w geście rezygnacji.
- Jak to nie pamiętasz?! Byłeś na imprezie? Schlałeś się sake? – zalał Uzumakiego potokiem pytań kolejny ze strażników.
- Niee to nie impreza. – spojrzał w bok – Wczoraj byłem w Konosze a dziś znalazłem się poza nią.
- Ej pssssssss Izumo. – szepnął do ucha swojemu kompanowi Kotetsu.
- Co!? – krzyknął w przypływie niecierpliwości strażnik.
- Może to on zranił panienkę Haruno? – zapytał na tyle głośno że usłyszał to niebieskooki.
- Że co?! Ktoś skrzywdził Sakure?! – krzyknął uderzając o blat stołu strażników.
- Niestety tak.
- Kiba znalazł ją poza Konohą.
- Poza Konohą?! – krzyknął w myślach Uzumaki. – Przecież ja byłem poza Konohą… Czy ja… Czy… - Tym razem zadał pytanie strażnikom – Co jej jest?
- Jest nieprzytomna i ma w sobie ślady chakry Bijuu. – powiedział Izumo po czym te słowa wywołały w blodnynie wielkie przerażenie. Pot spływał po jego twarzy, oczy stały się większe, zaczął ciężko oddychać. Przecież tylko on  w wiosce posiada chakrę Bijuu w sobie. Przełknął głośno ślinę po czym zapytał:
- Czy to się stało wczoraj?
- No… - westchnął Izumo powracając do papierkowej roboty.
- Chikuso! – krzyknął. Odwrócił się na pięcie, biegnął przed siebie w stronę budynku szpitalnego w Konosze, znajdującego się w centrum. Nie mógł sobie wyobrazić że to on skrzywdził by Haruno. Ale wszystko się zgadzało. Było to wczoraj, ma chakrę Bijuu i to on jest jedynym podejrzanym. Jego serce zaczęło kołatać w obawie o życie zielonookiej. A co jeżeli ona przez niego nie przeżyje? A jeżeli nie będzie się w stanie sama się poruszać? Wiadomo jakie spustoszenie może stworzyć chakra lisa w ciele człowieka. Otworzył z impetem drzwi, rozglądnął się szukając recepcji. Dostrzegł niewielkie stoisko za którym stała pielęgniarka zapisując coś w zeszycie. Podbiegł w tamto miejsce po czym  zapytał.
- W którym pokoju leży Haruno Sakura? – pielęgniarka nawet nie zdąrzyła odpowiedzieć ponieważ Tsunade przechodząca właśnie korytarzem, stanęła naprzeciwko niebieskookiego i zrobiła to za nią.
- A po co Ci to wiedzieć? 

- Słyszałem że… - zaczął spuszczając wzrok w dół.
- Że jest nieprzytomna? Że ma chakre Bijuu w sobie? A dokładnie Twoją Naruto?! – nawrzeszczała na niego, obarczając go jeszcze większym poczuciem winy.
- Ale… ale…
- Zmiękłeś?! – krzyknęła lecz następnie uspokoiła swój ton głosu.  – Przeciez ty o nikogo się nie martwisz. Bo uczucia Cię opuściły.
- To.. To nie znaczy że nie dbam o swoich towarzyszy! – krzyknął zaciskając oczy, lecz po chwili spojrzał w bok i zapytał – Mogę do niej wejść?
- Nie wiem czy po tym wszystkim mogę Ci zaufać.
- Proszę… Chce ją zobaczyć. – powiedział błagalnym tonem głosu Uzumaki.
- No dobra… ale tylko na moment. – westchnęła – Chodź za mną.

***
Przemierzali wąski korytarz w poszukiwaniu Sali, w której przebywała zielonooka. W końcu po przejściu paru korytarzy i schodów dotarli pod niebieskie drzwi z numerem 209. Tsunade spojrzała na blondyna po czym kiwnęła głową na znak że to w tym miejscu przebywa Haruno po czym odeszła w inną stronę. Uzumaki chwycił delikatnie klamkę, po czym cichutko otwarł drzwi do pomieszczenia i wszedł do środka. Stanął jak słup soli pośrodku Sali, widok różowowłosej był przerażający. Podpięta była do wielu aparatur, które w jakimś sensie poprawiały jej stan. Podszedł bliżej i przyglądnał się jej. Miała zabandażowane obie dłonie, na jej twarzy spoczywała maska tlenowa, która pomagała jej oddychać, wypalona dziura w okolicy brzucha, zamknięte oczy, ponieważ nadal była nieprzytomna. Niebieskooki przybliżył stołek znajdujący się nieopodal do łóżka kunoichi po czym usiadł i czuwał nad jej snem.
- To wszystko moja wina. – szepnął do siebie załamany blondyn. – Nie… nie przeze mnie to się stało. To przez Ciebie Kyuubi…
- Ale to Ty się zmieniasz Naruto. – ledwo wykrztusiła z siebie te słowa, ponieważ maska tlenowa uniemożliwiała jej normalne mówienie.
- Jak się czujesz??
- O… - westchnęła. – A jednak martwisz się o ludzi.
- To że wyzbyłem się uczuć nie znaczy że mam być obojętny wobec innych a szczególnie towarzyszy. – powiedział tłumacząc swoje zachowanie w tej sytuacji.
- Naruto… To Twoja wina. Nie obwiniaj za to Kyuubiego. – powiedziała obracając głowę w jego kierunku, otwierając swoje soczyście zielone oczy. – Ty się tak zachowujesz.
- Nie obwiniaj mnie!
- Znowu mnie skrzywdzisz?
- Nie chce ! – powiedział wstając z krzesła podchodząc do okna.
- Panuj nad własnym gniewem. – powiedziała obracając się do niego plecami co sprawiło jej wielki ból.
- Postaram się. – powiedział wyskakując przez okno. Czuł się winny i to bardzo. Widział w jakim ona jest stanie i jak musi przez jego debilne wymysły cierpieć. Lecz to nie jego wina że chce wyzbyć się uczuć. A może jednak? Przecież gdy nie będzie miał uczuć stanie się tak silny jak Sasuke. W tym samym momencie do Sali weszła Hokage z tacką lekarstw dla Haruno wraz z dwójką pielęgniarek. Widząc że zielonooka obudziła się niezmiernie się ucieszyła że jej stan się poprawia z godziny na godzinę.
- Widzę że już się obudziłaś co?
- Tak Tsunade-sama. –powiedziała nawet nie obracając się w jej stronę.
- Chyba ze Naruto Cię obudził? – zapytała jedna z pielęgniarek jak się okazało była to Ino. Dziewczyna o długich blond włosach i niebieskich oczach.
- Ino… Nie mam ochoty na żarty.
- Ale ja przecież nie żartuję. – odpowiedziała dumna z siebie Yamanaka.
- Przestańcie! – krzyknęła Tsunade przerywając kłótnie. – Jak się czujesz?
- W miare.
- A jak ręce możesz nimi ruszać?
- Tak. – powiedziała unosząc zabandażowane dłonie do góry. – Juuupi.
- Nie wygłupiaj się Sakura… - powiedziała zażenowana brązowooka.
- Ok. No to Ino pobierz jej krew i daj ponownie do badań. Zobaczymy czy ta chakra zanika czy nie. – powiedziała wychodząc z pomieszczenia.
- Oczywiście… - potwierdziła blondynka. – Podaj ręke. – trzymając dłoń Haruno, niebieskooka niepewnie zapytała.- Coś ty robiła ze on Cię tak urządził?
- Przytuliłam go. – wymamrotała pod nosem nie patrząc na koleżankę.
- Że co zrobiłaś? – krzyknęła na całą salę i zaczęła zadawać kolejne pytania. – Jak to?! Po Co?!
- On nie ma uczuć Ino! – krzyknęła wzdychając ciężko.
- A jednak ta zmiana to prawda…
- Niestety… - westchnęła ponownie. – A ja musze go przywrócić. Tego dawnego Naruto.
- Dlaczego chcesz to zrobić?





czwartek, 20 sierpnia 2015

3. Rozbudź we mnie uczucia na nowo

Ta dam :) To ja z kolejną notką dla Was :) Mam nadzieję że się spodoba. Ciesze się że wgl ktoś czyta i komentuje moje notki. Po wyświetleniach widzę że jest Was wiele :) Dziękuje bardzo :) Fajnie by było jakbyście napisali choćby malutki komentarz :) Osobom które wytrwale komentują mojego bloga baaardzo dziękuje bez Was pewnie już dawno bym tu nie pisała :) Kocham Was! Zapraszam na kolejną część :) 






"Jest mi tak cholernie źle, kiedy Ciebie nie ma obok . Pustka .. Ogarnia mnie wtedy pustka . W sercu pustka , wszędzie .Bez Ciebie nie istnieje . Błagam .. nigdy mnie nie  zostawiaj  . Nie przeżyje tego . Wiem , że jeszcze nie raz się pokłócimy , wyzwiemy , obrazimy , ale mnie nie zostawiaj . Nie możesz . Nie dam rady . "

 
- To dobrze… - odetchnęła z ulgą brązowooka – Mam dla Was pewną misję.
- Dla naszej dwójki?!
 
 
- Tak. – odpowiedziała stanowczym głosem blondynka zasiadając przed biurkiem, na którym leżała sterta dokumentów. Odsunęła ją na bok, po czym wzięła pierwszą kartkę ze stosu. – Misja będzie polegać na zejściu w podziemia, a dokładniej do kanału. Będziecie musieli znaleźć pewien kryształ, który zgubiła Pani Ame.
- Dlaczego nie mogę iść sam skoro to taka prosta misja? – zapytał bacznie obserwując Hokage.
- Ponieważ musisz iść z medykiem, który w razie czego udzieli Ci pomocy.
- Nie rozumiem. W kanałach mogą się na mnie czaić tylko szczury i pająki.
- Idioto… - westchnęła zgniatając nieco kartkę dzierżącą w dłoni. – Ścieki w tych kanałach są trujące. Tylko wykfalifikowany medyk potrafi szybko zainterweniować gdy się ich nawdychasz.
- Hmmm… A czy nie ma innego medyka który by poszedł ze mną? – zapytał odwracając wzrok od brązowookiej.
- Nie!  - krzyknęła wstając, uderzając rękoma o blat stołu. – Czy coś Ci nie pasuje że idziesz ze swoją partnerką z drużyny?!
- Ehh… Jeżeli tak już ustaliłaś to nie będę się kłócił. – odpowiedział krzyżując ręce na piersiach.
- Przekaż informację o misji Sakurze. – powiedziała ponownie zasiadając przy biurku.
- Dobrze. – odparł beznamiętnie, po czym wyszedł z pomieszczenia. Kierował się w stronę swojego domu, który znajdował się nieopodal centrum Konohy. Przekręcił klamkę w drzwiach po czym wszedł do środka. Nawet nie zaświecił światła w pomieszczeniu, jedynie ściągnął bluzę i zawiesił ją na krześle, po czym upadł na łóżko, zanurzając się w błogim śnie.
***
Dwa dni później zielonooka była już w pełni sił by razem z niebieskookim wyruszyć na misję. Siedziała na barierce przy bramie miasta, energicznie machając nogami w powietrzu. Swój wzrok skierowała w błękitne niebo – pogoda sprzyjała wyprawie. Parę chmurek na niebie, oraz wielka ciepła kula ogrzewająca mieszkańców wioski. W tym blondwłosego chłopaka, który właśnie przybył na miejsce. Haruno widząc przyjaciela, zeskoczyła z barierki i podeszła do niego bliżej. Wpatrywała się w niego, chciała aby uśmiechnął się jak dawniej, aby jego oczy zyskały ten dawny blask.
- Jak się czujesz? – zapytała próbując patrzeć w oczy chłopakowi.
- A czy to takie ważne? – opowiedział pytaniem na pytanie.
- Ehhh – westchnęła naburmuszona. Następnie burknęła sama do siebie. – Jak ja z Tobą wytrzymam… Bezuczuciowcu…


- Chodźmy. – powiedział udając że nie słyszy mamrotania przyjaciółki.
Podróż zajęła im chwilę, ale przebiegła bez większych komplikacji. Dotarli na obrzeża miasta, gdzie zamieszkiwali najbogatsi mieszkańcy. Wille wznosiły się ponad niebo, a ogrody były tak piękne że ubożsi ludzie nie mogli się na nie napatrzeć. W tym miejscu, w jednej z posiadłości zamieszkiwała Pani Ame. Była to grubsza kobieta, obwieszona błyszczącą biżuterią a na jej głowie spoczywała tiara wypełniona diamentami. Na rękach trzymała małego psa, który złowrogo patrzył na przybyszów.  Haruno jak i Uzumaki podeszli bliżej rozpoznając swoją zleceniodawczynie.
- Witamy. – powiedziała kobieta głaszcząc swojego pupila.
- Dzień dobry. – odpowiedzieli wspólnie, a następnie odezwał się blondyn. – Gdzie dokładnie zgubiła Pani ten kryształ?
- Hmmmmm… - zastanawiała się przykładając palec do brody. – Wpadły do tamtej klatki ściekowej. – wskazała palcem miejsce zniknięcia.
- Może nas tam Pani zaprowadzić? – poprosiła tym razem różowowłosa.
- Tak oczywiście, chodźcie za mną. – powiedziała idąc przedem. Po chwili dotarli do wcześniej wskazanego miejsca. Kobieta opowiedziała im jak to się stało że właśnie tutaj wpadł jej klejnot. Jak się okazało winnym temu był jej pies Pongo który upuścił przedmiot podczas zabawy. – Mam nadzieję że go znajdziecie, bo Pongo go bardzo lubi.
- „Klejnot który jest wart krocie, jest zabawką dla psa… „ – pomyślała Haruno spoglądając na zwierzę ze zmrużonymi oczami. W tym samym czasie Uzumaki odsunął już pokrywę włazu i ułożył ją obok dziury. Spojrzała na niebieskookiego, który gestem ręki zasugerował że „panie idą przodem”, więc nie miała wyboru weszła do dziury jako pierwsza a zaraz za nią szedł blondyn. Widok w środku nie należał do najprzyjemniejszych. W każdym zakątku był szaro-zielony śluz lejący się po ścianach, podłoże porósł żółty mech który z dnia na dzień zmieniał się w brązowy pod wpływem wilgoci. W ściekach pływały szczątki mysz, jakieś przedmioty codziennego użytku takie jak : gąbki, rękawiczki, papier. Ten widok przerażał różowowłosą ale musiała pokazać przyjacielowi że się nie boi. Gdy już zeszli na dół szli w milczeniu, nikt z nich się nie odzywał – blondynowi rozmowa nie była potrzebna do szczęścia a Haruno bała się cokolwiek powiedzieć by nie zostać zignorowaną. W połowie drogi zielonooka przykucnęła przed pewnym zakamarkiem ukrytym w ścianie,  gdy dmuchnęła sprawdzając czy niczego tam nie ma, wypełzły z niego pająki, całe mnóstwo małych stworzonek.
- Aaaa! – pisnęła różowowłosa cofając się do tyłu. Zielonooka od zawsze bała się pająków, to one jako jedyne obrzydzały jej życie. Nikomu nie mówiła o tym lęku, ponieważ wydawało jej się to nieważne. Pająki stąpały po podłożu, były coraz to bliżej kunoichi która w panicznym strachu wskoczyła na ścianę trzymając się za pomocą chakry w podeszwach. Blondyn gdy tylko usłyszał krzyk swojej przyjaciółki zjawił się na miejscu.
- Co się stało? – zapytał spokojnie w poszukiwaniu zagrożenia.
- Nic! – odpowiedziała ze łzami w oczach, nadal kurczowo trzymając się ściany.
- To czemu krzyczałaś? I dlaczego siedzisz na ścianie? – zapytał robiąc skwaszoną minę. 

Dziewczyna spojrzała najpierw na chłopaka a następnie wyciągnęła dłoń i pokazała palcem na małe żyjątka.  – Pająki?! – krzyknął z wrażenia Uzumaki.
- Yhym. – pisnęła zaciskając oczy by nie widzieć robaczków.
- Nie wygłupiaj się… Chodź tu na ziemię.  – powiedział spokojnie podchodząc bliżej.
- Nie! Dopóki one tu są nie zejdę! – krzyknęła Haruno pokazując na pająki. Uzumaki spojrzał na Haruno, lecz zaraz później odwrócił wzrok na robaki. Wziął głęboki oddech po czym jednym dmuchnięciem sprzątnął je wszystkie z ziemi do wody.
- A teraz szanowna Panno Haruno możesz zejść? – spojrzał na jej twarz przeszywającym wzrokiem. Jeszcze nigdy nie widziała go tak… tak obojętnego. Lecz było coś co ją zaskoczyło. Mianowicie wyciągnął dłoń w jej stronę. Jeden mały gest a dla niej znaczył dużo. Złapała jego dłoń była taka ciepła, lecz można było wyczuć w niej wielką moc. Z transu wyrwał ją głos przyjaciela:
- Chodźmy…
Haruno po upewnieniu się czy nie ma już żadnego pajączka na ziemi, ostrożnie zeszła na ziemię kurczowo trzymając się dłoni blondyna. Gdy już puściła jego dłoń, oddalił się on przed nią w korytarzu, lecz nie na długo ponieważ po chwili poczuł że ktoś ciągnie go z tyłu za bluzę. Spojrzał za siebie, widział że jego przyjaciółka nie może zrobić nawet jednego pewnego kroku. Westchnął, po czym zatrzymał się.
- Aż tak strasznie się ich boisz?
- Tak. – szepnęła spuszczając wzrok w dół, wyrażając tym samym wstyd.
- To ty tu zostań a ja idę dalej sam. – powiedział podążając przed siebie, nawet nie obracając się by spojrzeć co z kunoichi.
- Naruto! Nie chodź! – krzyczała za niebieskookim. Lecz to nic nie dawało ponieważ blondyn zniknął gdzieś za ciemnym rogiem. Kunoichi usiadła w kącie i przytuliła się do swoich nóg. Nie wiedziała że blondyn tak podupadł że pozostawił ją samą w ciemnościach wiedząc że boi się pająków. Dawny Uzumaki tak by nie postąpił, on nawet na krok by od niej nie odstępował. A teraz jak gdyby nigdy nic poszedł sobie żeby do końca wypełnić misję. Ale obwiniała także siebie samą za to że ma taki lęk. Z każdą chwilą przygnębienie w niej narastało i zbierało się jej na łzy, które zaczęły wbrew jej woli płynąć po twarzy. Niebieskooki szedł przed siebie z rękami schowanymi do kieszeni, myślał czy dobrze postąpił zostawiając swoją partnerkę samą, przestraszoną. Zatrzymał się i spojrzał za siebie nadal jej nie było, czyli została w tamtym miejscu. Drażniły go wyrzuty sumienia, więc zawrócił i skierował kroki w stronę Haruno. Po chwili widział ją, płakała. Podszedł bliżej po czym stanął przed nią. 
-Nie płacz. – powiedział, odwrócił się do niej tyłem i przykucnął. – Właź. 


- Nie! – krzyknęła udając obrażoną.
- Chyba nie będziesz tu siedzieć… Przy tych pajęczynach.
- Aa! – pisnęła stając na baczność, po czym wskoczyła na niebieskookiego, obejmując go rękami prawie go dusząc. – Jesteś okropny!
- Czemu? – zapytał wstając powoli, podtrzymując nogi kunoichi.
- Chciałeś mnie tam zostawić samą! – krzyknęła ciągnąc blondyna za uszy.
- Wcale że nie… - powiedział idąc przed siebie. Po dwudziestu minutach poszukiwania, w najmniejszych zakamarkach kanałów wioski, nadal nie było rezultatów poszukiwań. Młodzi ninja tracili nadzieje na znalezienie klejnotu, lecz to wiązało by się z niewypełnieniem tak łatwej misji jaką dała im Tsunade – sama. Między dwójką shinobi panowała mroczna atmosfera, co doprowadziło do kłótni i zrzucania winy na tą drugą osobę.
- To przez Ciebie nie możemy nic znaleźć! – powiedział blondyn z wyrzutami w stronę kunoichi.
- Bo!?
- Nie możemy się rozdzielić! Tak było by łatwiej!
- A może to przez Ciebie hym hyyyym?!
- A to niby czemu przeze mnie?!
- Bo jesteś bezuczuciowcem!
- A Ty za to masz burze uczuć dattebayo! – powiedział niebieskooki nie patrząc pod nogi, w rezultacie czego potknął się o średniej wielkości kamień który napotkał na swojej drodze. Przechylił się przez to w przód, a różowowłosa przeleciała przez niego i spadła wprost do wody. Gdy tylko wypłynęła ponad taflę wody, Naruto ujrzał jej wściekłą minę.
-Zabiję Cię debilu! – krzyknęła próbując wyjść z wody na brzeg. Chciała dać niebieskookiemu nauczkę, nie mogła wyjść ale mogła uderzyć czymś blondyna. Włożyła rękę pod wodę, chwyciła coś ciężkiego i z całej siły rzuciła nim w przyjaciela. – A masz shannaro!!
- Hej!





czwartek, 30 lipca 2015

2. Rozbudź we mnie uczucia na nowo.

No to czas na następną notkę :) Wiem wiem że notki są krótkie ale już tak się przyzwyczaiłam xD Jak dam dłuższe notki to szybciej zakończy się opowiadanie i znowu będziecie musieli czekać aż napiszę nowe :P Więc wole krótsze a żebyście nie czekali później długo na inne :P No to nie przedłużając zapraszam na kolejną notkę :D Pozdrawiam Was wszystkich!!






„Człowiek nie może niczego nauczyć
drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc
w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu,
jeśli ją posiada.”




- Eee… - zaczął nerwowo drapać się po głowie, robiąc głupie miny. – Zostało mu tak od pewnego czasu…
- Ja się pytam coś ty nawyrabiał pacanie! – krzyknęła Tsunade wpadając w furię.






- Nic takiego… - zaczął bronić się wymachując rękami – Od bitwy ma takie oczy i nic się nie da z tym zrobić.


- Pokaż te oczy. – zwróciła się do niebieskookiego. Ujęła jego twarz obiema rękami i zaczęła swoją chakrą diagnozować oczy młodego ninjy a po chwili zawołała – Sakura!
- Tak?
- Od jutra masz leczyć oczy Naruto. Odpowiednie notatki za chwilę Ci przekaże. – powiedziała grzebiąc w szufladkach swojego drewnianego biurka.
- Oczywiście Tsunade- sama. – krzyknęła spoglądając ukradkiem na Uzumakiego.
- A teraz rozejść się! Dość nerwów przez Was zjadłam!
Gdy Haruno wyszła z gabinetu, już nigdzie nie dostrzegła przyjaciela. Wyszła z budynku i podążyła w stronę swojego mieszkania. Gdy była już w środku, weszła do swojego pokoju i usiadła na łóżku – patrząc na zdjęcie, które dzierżyła wcześniej w dłoniach. Chciała podejść w stronę okna, by go otworzyć, lecz nagle przed sobą usłyszała znajomy głos sprzed lat.
- Sakura…
- Czego chcesz?! – krzyknęła przyjmując postawę obronną z kunaiem w ręce. – Wyjdź albo zacznę z Tobą walczyć!
- Naiwna jesteś, jak myślisz że mnie pokonasz. – zakpiła postać stojąca nieopodal łóżka.
- Bo co?! Mam uczucia?! – krzyknęła uderzając pięścią o krawędź łóżka, pozostawiając niemałe wgniecenie.
- Dokładnie. – uśmiechnął się, opierając się o ścianę – szybko się uczysz.
- Czego chcesz ode mnie…
- Potrzebuje Cię do swojego teamu, ogólnie do mojej kryjówki. Żebyś leczyła moją armię, i ogólnie do tortur. – zaśmiał się złowieszczo. – Jeżeli wiesz co mam na myśli.
- Nigdy! Wynoś się stąd! – krzyczała ze łzami w oczach.
- Wrócę po Ciebie mała… - powiedział po czym zniknął za oknem, zostawiając roztrzęsioną Haruno w pokoju.
***
Następnego dnia Haruno miała wstawić się wczesnym rankiem w szpitalu w Konosze na swój dyżur. Szła powolnym krokiem przed siebie rozmyślając o wczorajszej sytuacji, o blondynie, o kruczowłosym. Dlaczego akurat w tym momencie przypomniał sobie o jej istnieniu? Kochała go przez całe swoje życie, lecz teraz był jej obojętny. Nie wiedziała co się jej stało – wydoroślała? Czy to było tylko głupie zauroczenie? Teraz liczyło się tylko to aby powrócił dawny blondyn – ten który ją tak wkurzał, rozśmieszał. Wszystko się komplikowało z dnia na dzień. Nagle wpadła na blondynkę o długich włosach i niebieskich oczach. Jest sprzedawczynią w pobliskiej kwiaciarni – była to Ino Yamanaka.
- Ugh! Przepraszam – powiedziała po czym spojrzała na postać przed sobą – Ino!
- Sakura jak zawsze z głową w chmurach… - powiedziała niebieskooka robiąc głupią minę.
- To przez problemy. Mam ich teraz mnóstwo! – powiedziała zamaszyście przy tym gestykulując.
- Rozumiem. – westchnęła – Gdzie tak pędzisz??
- Naruto … - burknęła niezadowolona.
- Naruto wrócił? – krzyknęła z entuzjazmem blondynka.
- Ale nie jest sobą prawda? – zapytał głos za dziewczynami.
- Shikamaru! – krzyknęły razem po czym odezwała się Haruno.
- Skąd wiesz?
- Tsunade mówiła, że mam go mieć na uwadze.
- Sakura a Tobie się nie spieszyło gdzieś? – zapytała blondynka patrząc na zegar na jednym z budynków.
- Cholera… Musze pędzić! – krzyknęła nawet nie żegnając się z przyjaciółmi, po czym pobiegła przed siebie. Szybkim ruchem przesunęła przepustkę w automacie, wzięła ze sobą stertę dokumentów odnośnie Uzumakiego i wtargnęła do Sali blondyna rozwalając papiery na ziemię.
- Przepraszam za spóźnienie – powiedziała po czym spojrzała na niebieskookiego który nawet nie drgnął. Podeszła bliżej – spał. Wyciągnęła dłoń przed siebie i lekko szturchnęła kolegę. Ten powoli otwierał zaspane oczy, które nadal były czerwone.
- Dzień dobry. Czas na leczenie prawda? – zapytał kładąc się na wznak wpatrując się w sufit.
- Tak. – odpowiedziała odkładając dokumenty na stolik obok łóżka szpitalnego. – Może trochę szczypać. – powiedziała delikatnie kładąc na oczach Uzumakiego. Wkrótce pojawiła się wokół nich zielona chakra. Leczenie trwało 15 minut, w ciągu tego czasu żadne z nich się nie odezwało. Haruno nie mogła wytrzymać ciszy panującej między nimi więc wychodząc powiedziała do niebieskookiego.
- Nie wiem jak mogłeś wyzbyć się uczuć. Przez to na pewno nie staniesz się silniejszy. – westchnęła obracając się na pięcie. – Mogę Ci to zagwarantować.
- Sakura… - jej imię przeszło mu przez myśl. Od zawsze kochał Haruno, nie mógł od tak odkochać się od niej. Wiedział że uczucie jakim darzy swoją przyjaciółkę nie będzie łatwe do zatuszowania. To nie było zauroczenie lecz miłość od pierwszego wejrzenia. Od tego pamiętnego dnia w akademii. Jako jedyna odezwała się do niego mimo zakazu rodziców by nikt nie odzywał się do lisiego demona. Zawsze była przy nim gdy ktoś chciał go skrzywdzić, gdy był oczerniany przez innych, gdy chłopcy z klasy i akademii dokuczali mu. Usiadł na łóżku po czym dotknął swoich oczu. – „Miała takie delikatne dłonie” Ehhh – westchnął wstając i wyszedł z pomieszczenia.
***
Uzumaki uczęszczał na leczenie już tydzień, lecz nic nie dawało ono efektów. Oczy jak i zachowanie blondyna nadal pozostało takie samo. W związku z tym Tsunade postanowiła poradzić się medyków z innych wiosek. Właśnie trwało spotkanie w sprawie Naruto i jego przypadku. Przybyli najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach. Zasiadali przy okrągłym, drewnianym stole, na którym były przekąski jak i inne produkty.
- Macie jakieś pomysły? – zapytała Tsunade rozpoczynając dyskusję.
- Te objawy do żadnej choroby nie pasują. – odezwał się medyk z Ukrytej Mgły.
- Może Kyuubi się odzywa?
- Naruto ma raczej opanowanego demona z tego co mówił Jirayia. – powiedziała brązowooka, przykładając palec do ust.
- Przeszczep oczu na pewno by pomógł. – stwierdził medyk z Wioski Piasku, pochłaniając sushi.
- Nie ma mowy! – zaprotestowała Haruno wstając z krzesła,  czym zwróciła uwagę wszystkich osób w pomieszczeniu. – Przepraszam…
- Może by wykorzystać całą chakrę na te oczy? Bo teraz to minimalna dawka –stwierdził młody medyk z Mgły.
- Dobry pomysł. Możemy spróbować. Kto podejmie się wykonania tej próby? – zapytała blondynka patrząc na tłum, lecz przez dłuższą chwilę nikt się nie zgłaszał. Już myślała że sama będzie musiała wykonać to zadanie gdy nagle odezwała się różowowłosa:
- Ja się tego podejmę.
- Jesteś tego pewna? Masz najmniej chakry z wszystkich tu obecnych. – zapytał medyk z Wioski Trawy. – Jesteś za młoda.
- Chce się tego podjąć.
- Kiedy chcesz dokonać tej próby? – zapytała Tsunade podchodząc do swojej uczennicy.
- Jeszcze dzisiaj. Naruto ma przyjść na 12.
- To idź. Przygotuj się do tego Sakura. Masz niewiele czasu na regeneracje sił.
- Rozumiem. – powiedziała na pożegnanie wychodząc z pomieszczenia. „Mam jeszcze 10 minut prawie się przygotuje.” Weszła do Sali w której zawsze przyjmowała blondyna. Usiadła na parapecie okna by się zrelaksować przed leczeniem. Czas ten zleciał w mgnieniu oka, po chwili do Sali wszedł Uzumaki:- Co się stało że dzisiaj się nie spóźniłaś…
- Dziś będzie inaczej niż zwykle. – powiedziała podchodząc do blondyna. – Dziś te czerwone oczy znikną w niepamięć!
- He? – westchnął zaskoczony.
- Kładź się. – rozkazała. Gdy niebieskooki był już na swoim miejscu, Haruno tak jak zawsze ułożyła dłonie na oczach przyjaciela i uruchomiła swoją chakrę. Tym razem jej całą moc. Po 15 minutach różowowłosa zaczęła ciężko oddychać, miała mroczki przed oczami. Zacisnęła mocno oczy, jej ciało zaczęło drżeć. Nie panowała już nad swoją chakrą która zanikała i włączała się wbrew jej woli. Nagle upadła z impetem na ziemię, robiąc wielki huk:
- Sakura! Sakura-chan! – krzyczął blondyn podbiegając do kunoichi, uklękając przed jej ciałem. – Co się stało? Ratunku!


- Co się stało?!? – zapytał dyżurujący lekarz, także podbiegając do zielonookiej. – Chyba wyczerpała swoją chakrę. – stwierdził. -Musi odpoczywać.
- Połóżmy ja na moim łóżku szpitalnym. – powiedział niebieskooki biorąc Haruno popod pachy a lekarz wziął ją za nogi. Po czym ułożyli ją na miękkiej kołdrze oraz przykryli pluszowym, ciepłym kocem. Po upływie godziny, Uzumaki nadal czuwał nad stanem zdrowia swojej koleżanki. Odwrócony do niej tyłem, skierowany w stronę okna. Co jakiś czas popatrywał na śpiącą kunoichi. Nie pokazywał po sobie tego ale w środku jakby coś ciepłego położono mu na serce. Dawniej wiele by dał żeby siedzieć przy niej i wspierać ją w chorobie. W pewnej chwili usłyszał skrzypienie, odwrócił się natychmiast w jej stronę. Zauważył że miała ona otwarte oczy które patrzyły na niego:
- Naruto?
- Już Ci lepiej? – zapytał odwracając wzrok.
- Nie martwię się o siebie. – odpowiedziała zmieniając temat , podnosząc się do pozycji siedzącej. – Czemu nie możesz być taki jak dawniej?
- Czyli jaki?
- Uśmiechnięty, radosny, głupkowaty.
- Dzięki… - powiedział zażenowany.
- Nie mówię tego złośliwie. – powiedziała kładąc swoją dłoń na jego bark.
- Zamknijmy już ten temat Sakura. – powiedział wstając z krzesła.
- Jak Twoje oczy? Pokaż. – zarządziła. Ten odwrócił się w jej stronę i popatrzył na nią. Jedno z nich było błękitne a drugie nadal krwiście czerwone.
- Jak tylko powrócę do normy, wyleczę Ci to drugie oko. – powiedziała kładąc się na łóżku.
- Nie ma mowy! – krzyknął otwierając okno.
- Dlaczego?
- Bo znowu będziesz w takim stanie. – odpowiedział pokazując ręką w jej stronę.
- Ale chociaż będziesz zdrowy! – krzyknęła przez łzy w jego stronę – Może gdy je wyleczę powróci ten Naruto którego kiedyś znałam.
- Tamten Naruto już nigdy nie wróci. – powiedział po czym wyskoczył przez pobliskie okno na dach. Skacząc z jednego na drugi kierował się w stronę budynku Hokage. Przemierzał drogę, myśląc nad rozmową z Haruno. Dlaczego wszyscy chcą żeby tamten Naruto wrócił?! Przecież był idiotą… Mimo że starał się wyzbyć uczuć jakaś cząstka jego martwiła się o zielonooką. Po chwili dotarł do gabinetu Tsunade. Zapukał trzy razy w drewniane drzwi, po czym usłyszał słowa z wewnątrz:
- Wejść!
- Dzień dobry Tsunade sama. – powiedział kłaniając się przed blondynką.
- Co chcesz? – zapytała ze zdziwieniem.
- Sakura podczas mojego leczenia zemdlała – powiedział ukazują jej swoje oczy. – Ale jak widzisz wyleczyła już jedno oko.
- Zemdlała? Jak to?!
- Spokojnie jest w szpitalu – odpoczywa.
- To dobrze… - odetchnęła z ulgą brązowooka – Mam dla Was pewną misję.
- Dla naszej dwójki?!